środa, 29 stycznia 2014

Koń jaki jest, każdy widzi

Koń jaki jest, każdy widzi


Ibis jest koniem dobrze ujeżdżonym, inteligentnym i upartym. Zanim osiągniemy stosowny poziom umiejętności żeby nim właściwie kierować, minie troszkę czasu. W sobotę ćwiczyłem sobie z Ibisem rękę otwartą i zamkniętą. Było bardzo obiecująco, gdyby nie to, że maluch narzekał na stwardniały śnieg a potem zaczął się przy ćwiczeniach nudzić.
Oto kilka fotek z tego doniosłego wydarzenia. Szkoda, że nasza stadnina nie posiada krytej ujeżdżalni.
Ibis Cam. Stępujemy na paluszkach po Bardzo Twardym Śniegu.

Występowaliśmy sobie ścieżkę.

Zima, taki mamy klimat, Sory!

sobota, 18 stycznia 2014

Sobota z Ibisiątkiem

Zima w Kampinosie ;) 


Widoczek ogólny ;)

Misiek Ibisiek na szlaku ;)

Maskujemy się;) Siwy w miarę siwek w śniegu ;)
Ibis Cam + efekt specjalny ;)


czwartek, 16 stycznia 2014

Ja i Ibisiuś M.




Środa z Ibisiem

Środa Z Ibisiem

Spadł śnieg. Pierwszy w moim koniarskim życiu. W środę wylądowaliśmy z Ibisem na zaśnieżonym padoku. Mały początkowo strasznie stroił fochy, generalnie chodzić nie chciał nawet w stępie, do momentu gdy udało mi się go zebrać, wtedy chętnie ćwiczyliśmy skoki i proste figury ujeżdżeniowe. Widać, że Ibis przywykł do IDEALNYCH warunków ćwiczeń - do krytych padoków z mięciutkim zagrabionym piaskiem i seriami powtórzeń tych samych ćwiczeń. Nie chodzi o to, że dzieje się mu krzywda ale o 'nieco' inne oczekiwania aktualnych jego właścicieli w stosunku do poprzednich. Brzemię konia sportowego się za nim ciągnie ;)
A przed jego właścicielami droga do zdobycia poziomu umiejętności oczekiwanego przez konia ;P

Zaśnieżony padok. Śnieg jak każdy Ibis wie, może ukrywać różne niebezpieczeństwa. Uwaga wskazana.

Ibis Cam na padoku. Widać wydeptane przez nas szlaki najazdu na przeszkody. Wiem, ja skacze 15 cm, on może 140 ;P

Koń  tropiący Ibis

niedziela, 12 stycznia 2014

Tydzień z Ibisiem

Tydzień z Ibisiem.


Piątek i sobota z Ibisem. W piątek był na małym spacerku po lesie. Paskudny wiatr nie pozwalał na nic więcej, ale maluch i tak się spłoszył i pogalopował. Jeździec przetrwał, ale zadano kolejne ciosy zaufaniu do konisia. Specjalistka od naturalnego ujeżdżenia twierdzi, że brak zaufania wypływa od człowieka a koń rewanżuje się numerami, gdyż ten brak czuje. Prawda jest gdzieś tam....
Na koniec maluch patrzył smętnie jak jego państwo odjeżdżają...

Aż mi się łezka w oku zakręciła.

Sobota 

Pani Ibisia zrobiła zestaw ćwiczeń na padoku. Najpierw stęp, wolty, kłus, óśemki i galopy, na koniec skoki. Takie 15 cm. Ale Misiek się i tak rozbrykał. Kiedy ja go wziąłem miał w głowie tylko galopiki, skoki i ósemki. Szkoda że ja nie. Po raz kolejny poczułem się jakby koń miał więcej pomysłów co chciałby robić niż ja z nim. Mi wyłażą luki w umiejętnościach ujeżdżeniowych, braki techniczne i wiedzy ogólnej. Muszę przysiąść w podstawach. Może takich bardziej zaawansowanych, ale podstawach.  Przynajmniej posłuch sobie u Miśka wyrabiam, po kilku ćwiczeniach z cyklu "nie skręcamy w poprzeczne ścieżki bez zgody jeźdźca" mały nauczył się na skrzyżowaniach zatrzymywać bądź zwalniać. A ja szukam ciekawych zajęć na samotne spacerki, bo koń się ze mną nudzi.

Koń, który się nudzi. Brak nam pomysłów na ciekawe spędzanie czasu.

wtorek, 7 stycznia 2014

Koń czyli wielbłąd

Koń czyli wielbłąd.. czyli jak Ibis robi karierę w widowiskach ludowych

W poniedziałek 6.01 Ibis wystąpił po raz kolejny dla szerokiej publiczności, tym razem w pseudoludowym widowisku Orszaku Trzech Króli. Ogólne wrażenia (najpierw moje): nie lubię spędowych imprez, zwłaszcza gdy zorganizowane są wokół wydarzenia które jest mi obojętne. Not my religion ;P Koncert to co innego ;) Czyli generalnie mi się nie podobało. DO tego doszły pewne niegodne wspomnienia perturbacje naszych znajomych (a zarazem współopiekunów Ibiska) które sprawiły że atmosfera może się i nie pogorszyła, ale zrobiła bardziej.. wybuchowa.
Ibiś pierwszy raz od dłuższego czasu był.. CZYSTY! Ponoć kilka godzin+ pracy z pumeksem wymagało doprowadzenie do do barwy, jaką ma w papierach wpisaną.

Ibisiek. Prawie czysty . Cud ;P
Przebieg imprezy polegał na tym, że banda człowieczków łaziła w kółko po miasteczku od czasu do czasu próbując wyprowadzić konie z równowagi dodatkowymi atrakcjami w typie megafon, werble czy inna syrena strażacka. Coś tam od rzeczy gadali a konie sobie szły, załatwiały się i generalnie czuły się zaniepokojone tłumami człowieczków, a najbardziej strażakami, którzy otaczali je zabezpieczającym sznurkiem.
Ibis początkowo zachowywał się w miarę przyzwoicie, tłumy raczej nie irytowały go, bardziej wkurzali go otaczający kołem strażacy - nawet w pewnym momencie próbował jednego dziabnąć, potem zaczął się nudzić i od czasu do czasu rżeć. Irytacja narastała i gdyby nie zespół wsparcia a właściwie dwa zespoły z marchewkami i cukierkami dla koni myślę że mógłby coś wyciąć. Szkoda mi go.
Z drugiej strony szkoda mi go też czasem jak próbuję na nim jeździć..
W każdym razie z ulgą i prawie galopem po skończonym cyrku pobiegł do domu, gdzie miał święty spokój, sianko, owies i resztę marchewek.
Gdyby to ode mnie zależało - nigdy więcej. ;P
z drugiej strony Ibis wykazał się stabilnością psychiczną i sporą dozą cierpliwości - i chwała mu za to.
Misiek nasz kochany.


A tu zaczyna mi się nudzić. na szczęście zdjęli ze mnie tego pana co udawał że umie jeździć a tylko mnie irytował.

niedziela, 5 stycznia 2014

Sobota z Ibisem.. i sprawy organizacyjne.

Sobota z Ibisem..

Czasem najlepszym sposobem na odpowiedzenie sobie na pytanie "dlaczego koń mnie nie słucha" jest zadanie pytania "dlaczego ja nie słucham konia" ewentualnie "dlaczego ja koniowi nie ufam". Podejrzewam że taką sytuację można zmienić zmieniając swoje nastawienie - czasem z pomocą ludzi, którzy dadzą nam szansę zrozumieć, że czasem mimo stosownego poziomu umiejętności coś nas blokuje - czy to zwykły brak zaufania czy też strach.
Dlatego powinniśmy sobie czasem zmieniać instruktorów, zwłaszcza gdy mamy opanowane podstawy jeździectwa, ewentualnie słuchać i weryfikować opinię takowych..
W sobotę przełom w stosunkach do Ibisa przeżyła moja druga połówka, nie do końca Misiakowi ufająca od niefortunnego upadku z niego. Mam nadzieję że dobra passa kontaktów trwać będzie dalej.

Ja w sobotę sobie pobłądziłem w okolicy szpitala w Dziekanowie, wjechałem sobie na górkę obok niego i poćwiczyłem... stęp w rozmaitych warunkach drogowych. Ibis był grzeczny ale ja miałem kiepski nastrój i nie byłem w stanie cieszyć się z kontaktu z konisiem.

Prawie Ibis Cam;)  On tak fajnie i grzecznie łazi w terenie ;)

Widoczek na Kampinos z okolic Góry Rabego

....Sprawy Organizacyjne

Ibisio jutro występuje w pochodzie trzech króli. W roli konia. Obiecuję reportaż ;)

środa, 1 stycznia 2014

Środy z Ibisem

Środy z Ibisem

Dziś znowu teren z Jamajcią ;)
Parę słów nt. trasy: od rozłączenia szlaków zielonego z czerwonym od strony Dziekanowa Leśnego, jak się okazało aż do połączenia szlaku zielonego z żółtym. Około 1 h jazdy.
Nastroje w normie, bo udało się nam ubrać oba konie w czasie krótszym od 20 min, a Ibisa bez większych cyrków z popręgiem. Pogoda..cóż.. Pochmurno ale bez deszczu. Ziemia podmiękła więc nawet dłuższe kłusiki odpadały, bo Ibisio ślizgał się na liściach. Jamajcia po swojemu wybierała sobie drogę;)

Wiem, kiepskie zdjęcie... jedną ręką telefonem komórkowym, z drugą na wodzach.
Wracaliśmy po znajomych ścieżkach po to chociażby, żeby sobie w kontrolowanych warunkach zagalopować. W jedną stronę było o.k., w drugą zaś...
Jedną z największych wad Ibisa jest jego samodzielność w podejmowaniu decyzji. Potrafi na przykład jadąc sobie galopem podjąć decyzję o skręceniu z głównego traktu na którąś z poprzecznych ścieżek.. wystarczy że koń ją zna. Dziś było podobnie. Z około 3 metrowej szerokości traktu Ibis sobie galopem skręcił w wąską, jednoosobową ścieżynkę. Szczęściem znajomość konia oraz trenowany od pewnego czasu dosiad sprawiły, że zmiana kierunku nie zrobiła na mnie wrażenia. Zatrzymaliśmy się na drodze około 5 metrów.  A potem, żeby konisia przekonać, że to nasz pomysł, ruszyliśmy krętą ścieżynką kłusem.
Tu powinienem sporo miejsca poświęcić Konikowi Polskiemu Jamajce, który jest nieszczęśliwą miłością mojej żony. Jaka to jest cudowna (Jamajka ofc ;P) ale to nie miejsce na to. Jamajcia zasłużyła na własnego bloga. Albo na wspomnienie na jakimś blogu miłośników koników polskich.
Nota bene zastanawiam się, czemu właścicielka Jamajki, konika o własnym charakterze i zdecydowanym zdaniu uważa, że Ibis jest koniem podłym.