czwartek, 26 grudnia 2013

Ibis na... każdy dzień tygodnia?

Drugi dzień świąt w siodle ;P

Planowany od pewnego czasu teren - czyli jak na nasze możliwości nieomalże rajd, na trasie Dziekanów Leśny - Cmentarz w Palmirach.
Skład koński: Ibis, Jamajka, Lawina.
Trasa cały czas czerwonym szlakiem, w obie strony ;)
Na początek spokojnie, bo Lawinka utykała nieco.. co po kilku chwilach ustało, kiedy rozchodziła sobie mięśnie. Dopiero pod koniec rajdu kuleć zaczęła ponownie więc być może wizyta weterynarza konieczna będzie, mamy nadzieję że to tylko wina zmiany pogody i nie skończy się na czymś poważnym.
Za Sadową przeprawialiśmy się przez wąską groblę, przegrodzoną na wysokości około 1,5 m zwalonym drzewem. Szliśmy pierwsi z Ibisem, mały przeszedł z łbem, ale kiedy nagle pojawiła się obawa, że jeździec nie da rady.. a Ibisio zatrzymać się nie chciał... cóż.. pierwsza ever gleba z konia ;)
Potem szło lepiej, aż do tzw. Sejmikowej Drogi. Za Mogilnym Mostkiem (nazwa i bagna prawie jak żywcem wyjęte z Tolkiena) gdzie... piaszczysta nawierzchnia, szerokość drogi aż prosiła o pogonienie koni ;) Poszliśmy jakieś pół kilometra galopem ;) Misiek Ibisiek zaszalał radosny i aż do końca nawet  kłusa wyciągał do granic absurdu ;)
Potem dotarcie do celu.. i powrót.

Ibis Cam z widokiem na cmentarz w Palmirach. Tam, na końcu ścieżki.
Wracając Ibisio w galopie postanowił zrezygnować z mainstreamowego jeżdżenia środkiem drogi. Skręcił sobie w wąską ścieżkę obok szklaku.. a Lawina za nim. Poświęciliśmy energię którą można by użyć na zatrzymanie konia, na lawirowanie między drzewami.
Pod złamanym drzewem przechodziliśmy tym razem pieszo. To znaczy zsiadłem i próbowałem przez kilka chwil skłonić Ibisa by schylił się. Dopiero kombinacja ciągnięcia konisia za wodze z podnoszeniem Tego Pieprzonego Drzewa drugą ręką dała zadowalające rezultaty. A potem pół godziny - i w domu. Ibisia. Do naszego dotarliśmy później regenerować nadszarpnięte zdrowie. Maści rozgrzewające i inne takie ;P
Rodzi się wielkie pytanie.
TO KIEDY I GDZIE POJEDZIEMY NASTĘPNYM RAZEM?

Kiepskie zdjęcie bagnistych okolic Sadowej. Uroda Kampinosu nie da się uchwycić na zdjęciach, to po prostu trzeba własnymi oczami zobaczyć.

czwartek, 19 grudnia 2013

Środa Z Ibisem

Środa Z Ibisem

Środy z Ibisem to coś a la cykl programów konioznawczych a zarazem projekt, który sam opracowałem i w którym sam biorę udział. Polega generalnie na nawiedzaniu naszego koniska w środę przed (rzadziej po) robocie i jak to się mówi inteligentnie, 'trenowaniu' z nim. A w praktyce na robieniu wszystkiego tego co właściciel zakochany w swojej paskudnej chabecie robić powinien.
Ta środa wyglądała tak: Mały okazał się tak uświniony, że do wszystkich znajomych odwracałem go czystszą stroną, mimo dziesięciominutowego zgrzebłowania. Potem pojechaliśmy sobie w teren żeby poćwiczyć kulejące u jego jeźdźca podstawowe elementy jak anglezowanie i zatrzymywania konia z wszystkich biegów w miejscu. Drugą rzecz starałem się poprawnie robić dzięki miesięcznikowi 'Gallop'.
Jak zwykle Misiek mnie zaskoczył, okazało się że ścieżki koło stadniny zna jak własny boks.. tym razem nieoczekiwanie w stępie skręcił w małą dróżeczkę wiec udaliśmy że to nasza decyzja i mieliśmy kilka chwil pasjonującego kłusa między drzewami. A potem główny trakt.
Nabrałem energii do pracy.. w ten 'piękny' przedświąteczny czas.
Ibis niestety jest inteligentniejszy od niektórych ludzi których znam. I wiem, że mogę spokojnie tu o tym pisać - ci, którzy tu zaglądają do tej grupy nie należą XD

A Ibis po spacerku zadbał o cerę i się dokładnie w błocku wytarzał. 
Ibis Cam. Kiedyś mu podepnę kamerę pod ogłowie ;P


sobota, 14 grudnia 2013

Ibisio na weekend ;)

Ibisio na weekend ;)

Dziś nawywijaliśmy z siodłem w wyniku czego pani Ibisia doświadczyła nieprzyjemnego przyziemienia. Okazało się że doczepiany osprzęt w postaci Przedłużki Do Przystułów rozciągnął się i, choć z trudem, wreszcie musieliśmy zapiąć popręg na gołym siodle. Bez dodatkowych gadżetów.
Potem ćwiczyliśmy sobie w terenie m.in. zatrzymywanie się z galopu oraz nie wybieranie ścieżek przez Ibisa. I po raz kolejny okazało się, że Magdy koń Ibis uważa się najbardziej za mojego konia. Nie ma przypadkiem ktoś na zbyciu/do oddania jakiegoś konika polskiego albo hucuła dla obrabowanej z konia całkowicie niechcący miłośniczce jeździectwa?

Ibis, full eq ;) Redi 4 akszyn ;). No dooooobra.. bez ogłowia.

Miłe złego początki, czyli stępujemy sobie po Kampinosie.

Moda padokowa. Tym razem widoczny cały model. Derka atm uprana czeka na czystego konia. To sobie poczeka;)
Wieść gminna niesie, że Ibisio wróci w okolicach świąt do kariery gwiazdora - tym razem jako Koń |Jednego Z Trzech Króli. Fotki na pewno wylądują na blogu.

czwartek, 12 grudnia 2013

Ibinio na środę czyli...

Ibinio na środę czyli Bardzo Brudny Koń i paskudna zamarznięta nawierzchnia

Środowa wizyta u Ibinia. Mały umazany jak nieboskie stworzenie - spał sobie na brzuszku, a zimowa sierść tak ładnie wchłania brud. 20 minut czyszczenia z udziałem pumeksu i zgrzebła. Mały no cóż, próbował zjeść skrzynkę ze szczotkami, potem złośliwie zrzucił swoje ogłowie i stale domagał się marchewek. 
Ubieramy się i jedziemy. A tu .. no cóż.. nie da się. 
Woda wsiąkła w wierzchnią warstwę piasku na padoku a potem zamarzła. W wyniku czego cała powierzchnia pokryta została nierównymi twardymi górkami i dołkami. A Ibis koń mądry, nieco zfochowany;) Ani prośbą ani groźbą nie dało się go zmusić do czegokolwiek poza żywszym stępem. 
20 minut stępowania i jeździec i koń mają dosyć. Rozebraliśmy konisia, i przed wysłaniem do reszty koni skarmiliśmy w poczuciu winy resztę marchewek. Ibis wybaczył. Za tydzień jak się warunki nie poprawią, idziemy ćwiczyć i szlifować podstawowe umiejętności do lasu ;) 

Ibisiuś w Ibisiusiowie Dolnym alias Dziekanowie Leśnym

Fotka jeszcze z lata. Ogłowie nadal domaga się wymiany..  jak to było? Buy horse - bye cash?



sobota, 7 grudnia 2013

Ibisio na weekend - w paszczy Ksawerego


Ibisio na weekend - w paszczy Ksawerego


Co robią koniowariaci, gdy mają rzadki dostęp do dwóch koni na raz, kiedy ciśnienie atmosferyczne leży na poziomie runa leśnego, z nieba leci śnieg, zapada półmrok a temperatura odczuwalna oscyluje w okolicy -7 Celsjusza?
Biorą konie na teren do lasu.
Wyruszyliśmy sobie w 2 wspaniałe wierzchowce, jeden małopolak Ibis i jeden konik polski Jamajka w las na przejażdżkę, klimatyczną bo wiatr wył upiornie w szczytach sosen a oświetlenie powoli zmieniało się z półmroku w mrok..
Konisie były zdumiewająco pozytywnie nastawione do biegania, nie użyję słowa "grzeczne" bo do obu kompletnie to nie pasuje. Jamajcia spontaniczne poniosła w pewnym momencie uwożąc jeźdźca w mrok, na szczęście moja najdroższa radzi sobie z tym małym uparciuchem.
Ibinio na dzień dobry próbował Jamajcię pogryźć (chyba niedługo Ibisa kochać będą tylko właściciele i nic nie podejrzewające dzieci które z Ibisem współpracują oddając mu sporo inicjatywy) mszcząc się za próbę wsiadania na niego, potem szalał jak burzowy wicher niosąc dziki tętent na ścieżkach Kampinosu, na koniec zawrócił mi w miejscu żeby wystartować z kopyta w las galopem tak że siła odśrodkowa nieomalże wywaliła mnie z siodła.
Upojny teren ;)

Z plusów: mimo że najlepiej widocznym elementem terenu z reguły była końska szyja, poćwiczyliśmy kilka bardzo przyjemnych galopików. Spędziliśmy miło czas, my miłośnicy koni trudnych, inteligentnych i upartych. 
Siodło powoli dopasowuje się, niedługo będzie można przestać korzystać z przedłużki do popręgu. 
Ksawiera w wersji polskiej można przesiedzieć z tyłkiem w siodle, jak nierozsądne by to nie było a nie w domu patrząc jak wiatr łamie płot sąsiadów. 
Jamajcia, humorzasty konik polski. Najlepszy przyjaciel w lesie, o ile wiesz jak jego silną wolę wykorzystać do własnych celów.


Słit focia Ibinia na weekend. Dzisiejsze Ksawierowe fotki nie wyszły z powodu długiej ekspozycji. Czyli poruszającego się konia przy kiepskim świetle.

czwartek, 5 grudnia 2013

Sweet Focia z Niezbyt Mądrą Minką ;)

Sweet Focia z Niezbyt Mądrą Minką

W  środę Ibisio po ciekawym terenie, podczas którego za moje winy tzn wsiadanie Z ZIEMI postanowił pogryźć koleżankę Lawinę, uraczył mnie wyjątkowo ciekawym wyrazem końskiego ryjka ;) I jak go tu nie kochać?

Nasz utalentowany w robieniu głupich minek koń zasługuje na rozpropagowanie ;)


poniedziałek, 2 grudnia 2013

Moda Padokowa Dziekanów Leśny

Moda Padokowa Dziekanów Leśny

Hit mody padokowej stajni w Dziekanowie Leśnym. Błękitna polarowa derka wysuszająca. I co z tego że koniś próbuje się w niej tarzać ;P. Niestety nie pasuje pod kolor oczu nikogo kogo znam, no może poza kotem Maurycym

Moda padokowa. W tym sezonie króluje kolor niebieski ;P

Ibisio na weekend

Ibisio na weekend 

Zrobiliśmy to ;) Wreszcie Ibis ma siodło, które na 100% pasuje nam i raczej będzie pasowało mu, kiedy przestanie łapać schizy związane z nietypową pracą siodła i świeżą skórą. A siodło musi 'dopasować się' do konia, bo konstrukcja na razie jest tak sztywna że dopięcie popręgu wymaga zastosowanie przedłużki. Pasuje idealnie, w końcu po to okręcałem Misiunia drutem ale części miękkie siodła muszą troszkę zmięknąć. Tybinki i poduchy. I przystuły. Generalnie chyba odradziłbym teraz początkującym jeźdźcom kupowanie fabrycznie nowego siodła.. ale ten komfort dla nas i szerokie ławki siodła rajdowego rozkładającego lepiej ciężar na grzbiecie Ibisa są chyba warte odrobiny narzekania na początek. I niedogodności dla nas przy jego ubieraniu.

Rajdowe Pleszewo. Marzenie użytkownika. Właściciele po śmierci pogańskim zwyczajem chowają się z nimi pod głową, dlatego tak mało jest ich w handlu. Tak przynajmniej podejrzewam ;P


Sobota z Ibisem polegała na 2 terenach z których na pierwszy pojechała Pani Właścicielka a ja indiańskimi metodami tropiłem Ibisa, dopóki nie poszedł w kłus, potem ja zrobiłem objazd szpitala w Dziekanowie, i przekonałem Ibisa że jednak warto jest zejść sobie z górki kiedy jeździec tego chce. Za czwartym razem. I wszystko w deszczu. CO on się w osiołka za młodu zapatrzył? 
Zakończyliśmy teren z przemoczonymi butami. A potem sam miałem teren, już bez konia, w poszukiwaniu zaginionej właścicielki.

Kampinos. Późna jesień. Ibinio gdzieś z przodu;P. A woda na łeb się leje;)
  Odkryłem różnicę między koniarstwem a sportem jeździeckim. Sport jeździecki jest wtedy, gdy mówisz sobie wstając rano "Pogoda nie ładna, przekładam trening". Koniarz wyjrzy przez okno, pomyśli "pada, to ubieramy pod dachem" i zbiera się dalej do konia. Koniarz jest osobą niestabilną psychicznie i straconą dla społeczeństwa. Walić takie społeczeństwo ;P