środa, 7 maja 2014

Misiuś na naturalnie

Od pewnego czasu usiłujemy się pozostawać w w harmonii z własnym koniem ;)

Stąd pomysły.. notabene nie pozbawione sensu, by pojeździć na nim bardziej w zgodzie z naturą konia. Czyli "wędzidło - fuj", kantar - good.
Ponoć Jazda Naturalna jest szkołą wyższą (przynajmniej wiem gdzie szukać drzwi do tej szkoły;P) - z drugiej strony wydaje mi się że twierdzenie że kochamy konia a następnie szarpiemy mu wędzidło w pysku niejasno wyjaśniając przed samym sobą że "jest wielki i może nam krzywdę zrobić jak go szarpać nie będziemy" to lekka hipokryzja?
Nie powinno się go kochać za to że jest a nie tylko wtedy gdy się nas słucha?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz