Sprawy samoorganizacyjne ;)
Myślę sobie tak czasem, że mało mam tematów do pisania o Ibisiu bo dużo ludzi wie o koniach dużo więcej niż ja, i się składa że jako potencjalny nubek uniknąć pragnę ośmieszenia. Więc z krępacją do blogowania podchodzę ;)
Ale chyba nie o to chodzi, prawda? Tylko o relacji i wszystkim co związane z tematem a co do głowy mi przyjdzie.
W skrócie. Ibiś ostatnio po kolei: nadwyrężył sobie grzbiet, co się wcierkami końskiej maści skończyło. Oraz półtoratygodniowym urlopem. I tym, że wszystko dookoła poza konisiem śmierdziało końską maścią. Gratuluję bardziej zaawansowanym koniarzom wytrwałości. Nie żeby mi koński aromat przeszkadzał, ale to uczucie społecznego wyobcowania...
Jak już Ibiś doszedł do siebie zaczęliśmy ze zmianą siodła na lepiej rozkładające ciężar eksperymentować. Siodło typ Hannibal czyli toporna niemiecka rajdówka rozmiar Słoń Bojowy poległa. To znaczy jeźdźcy polegli z poobcieranymi udami. Poza nazwą typu siodła przeszedł do historii żart nt. ile araba będzie wystawać spod siodła typu Hannibal rozmiar 18,5. Odpowiedź? Głowa, ogon i trochę nóżek.
Potem była rajdówka z Pleszewa (dziękujemy Ci Robert) .. tylko czemu tak krótko? W ostateczności zdecydowaliśmy się po finansowej rewolucji zdecydować się na zakup okazyjnie własnego Pleszewa. Aktualnie czekamy na nie.
Jak już się z siodłem przestaliśmy żenić budząc rozbawienie znajomych okręcając konia drutem, Ibis się podbił. Wet wyciągnął mu spod kopyta trochę płynu i dał antybiotyki. Koń wbrew informacjom z googla pt "Kulejący koń" żyć będzie, i nie trzeba go mordować, palić zwłok a resztek zasypywać wapnem.
Znowu przez to jakiś czas nie jeździł.
I przez ten diabelski urlop od Ibisia teraz znowu nawalają mnie uda.Po kilku chwilach galopu po ciemku ;)
Na osłodę kilka fotek z pięknego o tej porze roku Kampinoskiego Parku Narodowego
![]() |
| Okolice parku koło Łomianek |
![]() |
| A tu mamy zarośniętą lasem wydmę ;) |
![]() |
| Ibis Cam ;P |



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz